# Martyna Szwinta

tytuł pracy licencjackiej
Bez Tytułu
PRACA LICENCJACKA

# Martyna Szwinta

promotor
dr hab. Agata Zbylut, prof. nadzw. AS
recenzent
dr Andrzej Wasilewski
 
 
tytuł pracy licencjackiej
Bez Tytułu
 
 
Prezentowana przeze mnie praca jest wyrazem odczuwanej przeze mnie potrzeby kończenia, zamykania, odcinania się, zaprzestania komunikowania się z przeszłością, powracaniem, wspominaniem. Wiem, że nie mogę pójść dalej, jeżeli nie zostawię tego,co było, za mną, nie rozliczę się z tym i nie zapomnę. Zauważyłam, że wszystkie minione etapy, od których potrzebuję się odciąć wiążą się ze zdjęciami – obiektami utrwalającymi wspomnienia i mającymi "(...) zdolność przekazywania pamięci o przeszłości";a może raczej z aparatami-maszynami pozwalającymi na wykonywanie obiektów, jakimi są fotografie.
Charakteryzuje mnie wyraźny obrazocentryzm. Przechodzenie przez każdy momentw moim życiu wiązało się i wiąże się nadal z generowaniem obrazów. Kiedy teraz na to patrzę, fotografie rzeczywiście stały się moją pamięcią. Aparaty w pewien sposób przyrosły do mnie, do mojego ciała, stały się rodzajem pamięci. Przy zwodniczości mojej wrodzonej pamięci stały się jej wzmocnieniem dającym mi możliwość na zostanie uważnym obserwatorem, obserwatorem zdystansowanym, bezpiecznym "nibyuczestnikiem". By zamknąć to wszystko w przeszłości, chcę w pewien sposób unieszkodliwić, zniewolić maszyny, które pozwalały mi na wygodę i ucieczkę. Stąd myśl o zalaniu ich betonem, mając na uwadze jego nacechowanie-unieruchomienie ostateczne i nieodwracalne. Forma sześcianu, którą chcę nadać tym obiektom to coś stabilnego, pewnego, zdecydowanego.
W betonie unieruchomiłam cztery aparaty/cztery etapy mojego życia, które uważam za zamknięte. Był to mój pierwszy aparat-Rodak 235, który jako dziewczynka dostałam od rodziców i który służył mi przede wszystkim do utrwalania wszystkich spotkanych na osiedlowych chodnikach psów. Następnie aparat cyfrowy-Olympus, który dostałam na osiemnaste urodziny i który towarzyszył mi przy niepokojącym wchodzeniu w dorosłość. Później Riev, prezent, który otrzymałam na początku fascynacji fotografią i który służył mi podczas nauki fotografowania. Ostatni z nich to mój smartfon, który towarzyszył mi podczas najtrudniejszego związku, w jakim byłam. Przez dłuższy czas zastanawiałam się, czy w tym panteonie aparatów nie powinien znaleźć się również ten, którym posługuję się obecnie,ale chyba jest jeszcze na to za wcześnie. W tej chwili posłużył mi on do zdokumentowania poszczególnych etapów tego projektu.
Wykorzystując beton liczę się z jego technologią. Uzyskany efekt jest po części przemyślany, dzięki czemu udaje mi się uzyskać gładkość powierzchni kostki, ale po części zdaję się tu na przypadek i akceptuję zachowania materiału. Nie chcę stworzyć idealnego sześcianu,a nawiązać do formy sześcianu. Kostki umieszczone zostały na metalowych postumentach na wysokości umożliwiającej ich dokładne oglądanie. Prezentacji towarzyszą także fotografie wykonane przez zatopione w betonie aparaty, które ułożone są w kwadratowe kolaże.
Za główną motywację do realizacji tego projektu służy mi fragment z pozycjiZa fotografię. W stronę radykalnego programu socjologii wizualnej:
"Sądzimy, że owe sposoby <zarządzania> aparatem fotograficznym jako przedmiotem mogą być– w określonych przypadkach – interesującymi wskazówkami pomagającymi lepiej zrozumieć nie tylko nastawienie fotografujących do samej fotografii, lecz także ich nastawienie do reguł porządku społecznego oraz do własnych (w nim i wobec niego) zobowiązań".

Technologia:
Kształt sześcianu kostek otrzymany został dzięki przygotowaniu odpowiedniej formy skręcanej z płyty OSB (grubości 1,8 cm) i wyłożonej cienkim PCV (grubości 0,2 cm).W celu uzyskania gładkiej powierzchni kostek ścianki formy smarowane były ropą. Wewnątrz formy umieszczany był aparat, który zalewano betonem. Następnie za pomocą stołu wibracyjnego usuwane było z wnętrza formy powietrze. Po odczekaniu dwóch dni odkręcana była jedna ze ścianek formy, w celu sprawdzenia, czy wewnątrz niej masa wysycha. Po kolejnym dniu odkręcana była pozostała ilość ścianek, a powstała kostka pozostawiana do całkowitego wyschnięcia. Dzięki tym działaniom ścianki sześcianu są gładkie i bardzo dotykowe. Narożniki za pomocą wiertarki z odpowiednią nakładką były oczyszczane tak, by nabrały odpowiedniej chropowatości oraz nierówności.
Kostki umieszczone zostały na ażurowych podwyższeniach wykonanych z metalowych płaskowników (szerokości 2 cm) zespawanych ze sobą na stałe. Stanowią one jak gdyby przedłużenie podstaw sześcianów i mają szerokość równą szerokości ścianki kostki.
Dodatkowy element to kolaże ze zdjęć. Fotografie naklejone zostały na duże kawałki kwadratowej tektury. Każdemu aparatowi i tym samym kostce odpowiada jeden kolaż.
zamknij